E-biznes staje się codziennością, a gdy, trzy lata temu Szwecja otworzyła pierwszą wirtualną ambasadę w Second Life -grze on-line, a raczej trójwymiarowej platformie społecznościowej- (chociaż nie jest to do końca prawda ...Malediwy wyprzedziły ją o tydzień), dyskusje na temat realnego znaczenia internetu wkroczyły w nową, nie znaną dotąd fazę.
Second Life jest gorącym tematem w świecie biznesu, od kiedy, w 2006 roku, avatar -wirtualna postać reprezentująca użytkownika w cyfrowym świecie- o nicku Ansche Chueng, należący do Allin Greaf, zarobił na handlu internetowymi nieruchomościami pierwszy milion dolarów. Skupowanie lokacji od twórców „gry” a następnie podnoszenie ich wartości, poprzez dodawanie atrakcyjnych elementów graficznych, okazało się wyjątkowo dochodowym interesem. Jednak HR-owca zainteresuje coś innego. Często zdarzało się, że Ansche Chueng zatrudniała podwykonawców realizujących dla niej konkretne zlecenia. Byli to zazwyczaj użytkownicy SL zajmujący się tym, co nazwalibyśmy w „realu” architekturą krajobrazu. Co więcej, lista dochodowych zawodów wykonywanych przez avatary użytkowników Second Life, jest dosyć zaskakująca. O ile programista, czy grafik są dosyć „banalne”, to architekt [projektujący wirtualne mieszkania dla innych użytkowników], przewodnicy wycieczek [second life jest pięciokrotnie większy od Bostonu], czy detektywi [!] mogą dziwić już trochę bardziej.
Mamy do czynienia z prawdziwym wirtualnym rynkiem pracy, na którym ludzie niejednokrotnie decydują się na porzucenie tradycyjnie rozumianej kariery zawodowej, aby oddać się zarabianiu pieniędzy w sztucznie stworzonym świecie, symulującym rzeczywiste relacje społeczne.
Dzisiaj wciąż jeszcze jest to raczej ciekawostka, jednak już niedługo może okazać się, że firmy doradztwa personalnego będą musiały zmienić o 180 stopni swoje myślenie o HR. Już teraz dostrzegane są możliwości jakie dają platformy społecznościowe w rodzaju Second Life w zakresie szkoleń i szeroko rozumianego e-learning [Warto w tej kwestii zapoznać się z artykułem na temat dziesięciu najważniejszych trendów HR dekady autorstwa Susan Heathfield], a pojawienie się pierwszych secondlife-owych rekruterów jest zapewne kwestią czasu.
E-biznes staje się codziennością, a gdy, trzy lata temu Szwecja otworzyła pierwszą wirtualną ambasadę w
Second Life -grze on-line, a raczej trójwymiarowej platformie społecznościowej- (chociaż nie jest to do końca prawda ...
Malediwy wyprzedziły ją o tydzień), dyskusje na temat realnego znaczenia internetu wkroczyły w nową, nie znaną dotąd fazę.
Second Life jest gorącym tematem w świecie biznesu, od kiedy, w 2006 roku, avatar -wirtualna postać reprezentująca użytkownika w cyfrowym świecie- o nicku Ansche Chueng, należący do Allin Greaf, zarobił na handlu internetowymi nieruchomościami
pierwszy milion dolarów. Skupowanie lokacji od twórców „gry” a następnie podnoszenie ich wartości, poprzez dodawanie atrakcyjnych elementów graficznych, okazało się wyjątkowo dochodowym interesem. Jednak HR-owca zainteresuje coś innego. Często zdarzało się, że Ansche Chueng zatrudniała podwykonawców realizujących dla niej konkretne zlecenia. Byli to zazwyczaj użytkownicy SL zajmujący się tym, co nazwalibyśmy w „realu” architekturą krajobrazu. Co więcej,
lista dochodowych zawodów wykonywanych przez avatary użytkowników Second Life, jest dosyć zaskakująca. O ile programista, czy grafik są dosyć „banalne”, to architekt [projektujący wirtualne mieszkania dla innych użytkowników], przewodnicy wycieczek [Second Life jest pięciokrotnie większy od Bostonu], czy detektywi [!] mogą dziwić już trochę bardziej.
Mamy do czynienia z prawdziwym wirtualnym rynkiem pracy, na którym ludzie niejednokrotnie decydują się na
porzucenie tradycyjnie rozumianej kariery zawodowej, aby oddać się zarabianiu pieniędzy w sztucznie stworzonym świecie, symulującym rzeczywiste relacje społeczne.
Dzisiaj wciąż jeszcze jest to raczej ciekawostka, jednak już niedługo może okazać się, że firmy doradztwa personalnego będą musiały zmienić o 180 stopni swoje myślenie o HR. Już teraz dostrzegane są możliwości jakie dają platformy społecznościowe w rodzaju Second Life w zakresie szkoleń i szeroko rozumianego e-learning [Warto w tej kwestii zapoznać się z artykułem na temat
dziesięciu najważniejszych trendów HR dekady, autorstwa Susan Heathfield], a pojawienie się pierwszych secondlife-owych rekruterów jest zapewne kwestią czasu.