
| Zapomnij o łańcuchu dowodzenia |
| Środa, 22 Grudzień 2010 10:03 |
„Zapomnij o łańcuchu dowodzenia”Po krótkiej przerwie, spowodowanej szokiem zimowym powracamy do naszej bloggerskiej aktywności. Dzisiaj będzie mowa o pozostałościach z dawnych lat. Dawnych, to znaczy tych, w których zarządzanie zespołem ludzi przypominało trochę kierowanie parowozem, który tocząc się po raz wyznaczonych torach miał dosyć ograniczone pole manewru, a trochę oddziałem wojskowym, w którym tzw. „łańcuch dowodzenia” decydował o organizacyjnym być albo nie być firmy. Równolegle do hierarchii komunikacyjnej panującej w firmie możemy wyróżnić coś co, w języku kultury organizacyjnej, można nazwać etyką miejsca pracy. O ile pierwsza określa po prostu procedury organizujące codzienne zadania, druga wyznacza pewien zespół wartości, czy też sposób w jaki je realizujemy. Wydaje się to dosyć proste i niemal intuicyjne. Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że sprawna komunikacja opiera się na wiedzy do kogo, z jakim problemem i w jakiej kolejności należy się udać. Jednocześnie jednak, każdy kto uczestniczył w realizacji jakiegokolwiek projektu wie, że … nie ma nic bardziej utrudniającego wykonywanie codziennych zadań niż sztywne trzymanie się owego „chain of command”. Kiedy musimy na gwałt załatwić jakiś papier, wydobyć informacje potrzebne do przygotowania oferty, czy przekonać dział graficzny, że layout danego dokumentu potrzebny był „na wczoraj”, nic nie pomogą oficjalne kanały komunikacyjne. Praktycznie zawsze musimy zdać się na balansowanie pomiędzy wykorzystywaniem prywatnych relacji, uprzejmości, oraz miękkiego szantażu (np. „wiesz, jeśli nie dostanę tego na jutro, nie wiem kiedy będę mogła/mógł wysłać Ci, dane o które mnie prosiłaś/eś” : P ). Takie sytuacje są podstawową przyczyną, dla której wszystkie ponowoczesne koncepcje zarządzania postrzegane są jako nieprzystająca do rzeczywistości utopia. Co najmniej kilku lat możemy zaobserwować rosnącą tendencję do dezawuowania hierarchii komunikacyjnej w firmie, jako przeżytku, który hamuje poczucie odpowiedzialności pracowników za to, co dzieje się wokół nich (skoro każdy ma jasno wyznaczony zakres kompetencji). Symbolem zmiany tego podejścia stała się słynna linka przy taśmie montażowej w zakładach Toyoty, opisana w książce Kultura Toyoty. Linka, ta może zostać użyta przez każdego pracownika w momencie, w którym zaobserwuje on jakąkolwiek nieprawidłowość. Gdy ciągnie on za linkę cała produkcja jest zatrzymywana i wznawiana dopiero w momencie, gdy uda się rozwiązać dany problem. Rozwiązanie, wydaje się dzisiaj oczywiste, ale też musiało upłynąć trochę czasu, zanim wciągnięcie w obręb organizacji produkcji pewnej dozy pracowniczej spontaniczności, stało się czymś normalnym. Jeszcze w 1996 roku, na łamach prestiżowego Fortune, publikowano apele o to, aby „zapomnieć o łańcuchu dowodzenia” oraz „dawać jasne i wyraźne komunikaty, jeśli uważamy, że decyzje podejmowane przez daną osobę są beznadziejne”. To prawda, że chodziło przede wszystkim o firmy z branży b2b. To prawda, że druga połowa lat dziewięćdziesiątych, była epoką boomu internetowego, który wymagał maksymalnej elastyczności i szybkości podejmowania decyzji. Jednak nie można zapominać, że to właśnie te firmy, które zastosowały się do ówczesnych rad stoją dzisiaj na czele list liderów biznesu. Jest jeszcze jeden powód, dla którego o tym wspominamy. Swobodne i konstruktywne formułowanie sądów, wymaga odpowiedniej organizacji firmy i pewnego klimatu sprzyjającego tego typu zachowaniom. Jeśli pracownik będzie obawiał się, że naruszając hierarchię komunikacyjną, lub mówiąc szczerze o tym, co mu się nie podoba, spotka się z szykanami, będzie on zachowywał, cenne, krytyczne uwagi dla siebie. Właściwie codziennie słyszymy o tym, że nowoczesna gospodarka wymaga większej elastyczności, większej dozy kreatywności i innowacyjności. Te cechy są najbardziej pożądane wśród dzisiejszych pracowników wiedzy. Jednocześnie, jakoś umyka nam, że elastyczność ta wypracowywana jest w miejscu pracy i wymaga porzucenia tradycyjnej hierarchii organizacyjnej firmy. Z tego powodu może faktycznie należy przedkładać mniej sformalizowaną „etykę miejsca pracy” nad „łańcuch dowodzenia” :). |


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.