trawka
Bezrobocie w perspektywie krajowej i globalnej.
Piątek, 17 Wrzesień 2010 08:40

Bezrobocie w perspektywie krajowej i globalnej.


Znany francuski historyk Fernand Braudel pisał kiedyś o zjawisku przenoszenia się centrów ekonomicznych z południa na północ. Gdy w piętnastym wieku całe życie gospodarcze toczyło się wokół włoskich państw miast, by następnie przenieść się do Antwerpii, Amsterdamu, Londynu a wreszcie, w XXI do Nowego Jorku. Kryzys na Wallstreet jest zapowiedzią kolejnego przesunięcia? Takie prognozy, jakkolwiek istotne, nie leżą w centrum zainteresowań doradztwa personalnego. Inaczej jest jednak z  długookresowymi perturbacjami na rynku pracy, będącymi jednym z czynników, na podstawie których specjaliści wysuwają tego rodzaju tezy.

A sytuacja za wielką wodą nie wygląda wesoło i wszystko wskazuje na to, że opinie w rodzaju tych, wysuwanych przez Josepha Schumanna w The Nation (artykuł pod znaczącym tytułem „US recovering faster than economic rivals”) zdążyły się już zdezaktualizować. Pesymistyczne prognozy zapowiadają, że bezrobocie w Stanach utrzyma się na poziomie co najmniej 9 procent do 2012 roku (co, jak wiadomo, jest dla amerykanów niewiarygodnie wysokim odsetkiem). Następcami USA w historycznej sztafecie ekonomicznej mają –zgodnie z opinią Zbigniewa Brzezińskiego- zostać Chiny (chociaż warto dodać, że chiński minister spraw zagranicznych Yang Jiechi dyplomatycznie sugeruje bardziej zrównoważoną wizję globalnej ekonomii w najbliższych latach). I trudno się dziwić skoro poziom bezrobocia w państwie środka szacowany był pod koniec zeszłego roku na 4,30 %.

W tym samym czasie u nas (chociaż raczej nie możemy uchodzić za „US economic rivals :)) co poniektórzy optymiści zaczynają pytać czy opowieść o przeciągającym się kryzysie to aby nie „bajka”. Bezrobocie od lutego spada cały czas (z 13% do obecnych 11,3%) i wszystko wskazuje, że wkrótce przekroczymy magiczną granicę jednocyfrowej liczby. Co to oznacza? Jeśli wszystko pójdzie w dobrym kierunku [to znaczy trend wzrostowy utrzyma się pomimo zapowiedzi nadchodzącego kryzysu] będziemy mogli obserwować wzrost walki o talenty a nie o posady, a Employer Branding jeszcze bardziej zyska na znaczeniu (zresztą niedawno dosyć ciekawy mini-raport na ten temat pojawił się w HRStandard), a ściślej wzrośnie znaczenie tzw. Direct EB, czyli tego jak firma prezentuje się w czasie realizacji procesu rekrutacji. Przebieg rozmowy kwalifikacyjnej (jak i inne elementy rekrutacji), ma ZAWSZE duże znaczenie i zawsze mówi wiele o pracodawcy, jednak zaczyna to być szczególnie ważne w okresach spadku bezrobocia. Z psychologicznego punktu widzenia jest to zresztą oczywiste, brak presji oznacza zwracanie uwagi na większą ilość czynników przy wyborze miejsca pracy niż tylko jej dostępność. Z tego również powodu, w czasie prosperity znacznie większą uwagę zwraca się na takie rzeczy jak zaangażowanie społeczne firmy (CSR) itp.
Istnieją więc wyraźne powody do optymizmu, nie tylko ze względu na wzrost dostępnych miejsc pracy ale również z powodu idących za tym lepszych standardów panujących na rynku pracy.
Entuzjazm nasz może natomiast studzić odniesienie wymienionych powyżej liczb do skali bezwzględnej. 10-procentowe bezrobocie jest dosyć wysokim odsetkiem, sytuującym nas w drugiej połowie światowej listy [pod koniec 2009 globalne bezrobocie szacowano na około 8,7%], jednak to już zupełnie inna historia.
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteśmy polską firmą doradztwa personalnego o międzynarodowych powiązaniach

Executive Search narzędzia oceny pracowników partner-arbora GiCa