
| Wypalenie zawodowe – czy to co robimy jest tym czego chcemy? |
| Wpisany przez Wypalenie zawodowe |
| Środa, 30 Czerwiec 2010 13:08 |
Wypalenie zawodowe – czy to co robimy jest tym czego chcemy?Rutyna w pracy - czy to już wypalenie zawodowe?Termin „Wypalenie zawodowe” został ukuty w 1961 roku przez pisarza Grahama Greena. W opowiadaniu Przypadek wypalenia zawodowego opisuje historie architekta, który w pewnym momencie swojej kariery, decyduje się „rzucić wszystko” Wyjeżdża on do Afryki, gdzie rozpoczyna nowe życie pomagając w opiece nad ludźmi chorymi na trąd. Jak dowiaduje się czytelnik, „wypalenie” oznacza właśnie jedną z ostatnich faz choroby, przez którą przechodzi osoba trędowata. Warto polecić tę lekturę jako odskocznię od fachowej literatury z branży HR. ![]() Wypalenie przychodzi z różnych stron i może mieć różne formy. Czasami chodzi o rutynę w pracy, czasami o bardziej fundamentalne przekonanie, że to co robimy ma się nijak do tego jak naprawdę chcielibyśmy się realizować. W najgorszych przypadkach po prostu przestaje nam zależeć. Wypalenie zawodowe jest jedną z tych rzeczy, które przytrafiają się niezależnie od wszystkiego, a tempo życia w XXI wieku powoduje, że przychodzi ono dużo, dużo wcześniej niż jeszcze dziesięć lat temu.
Kogo najczęściej dotyka wypalenie zawodowe? Lyle Miller i Alma Del Smith w swojej książce The Stress Solution zauważają, że najbardziej podatne na nie są dwie grupy ludzi. Pierwsza to idealiści o olbrzymiej energii, czerpiący motywację z wyznawanych przez siebie wartości, napędzani się przekonaniem, że wszystko da się osiągnąć, jeśli tylko będziemy odpowiednio ciężko pracować. Druga grupa to perfekcjoniści, którzy nie znoszą gdy rzeczywistość rozchodzi się z ich planami i oczekiwaniami. Wbrew pozorom oznacza to większość dzisiejszych „pracowników wiedzy”. „Wypalenie zawodowe” jest bowiem ciemną stroną obietnicy satysfakcji zawodowej i dążenia do doskonałości - dwóch filarów zmian w sposobie zarządzania zasobami ludzkimi jakie dokonały się na przestrzeni ostatnich kilku dekad.Nie ma jednej odpowiedzi na to jak radzić sobie ze zwątpieniem w sens wykonywanej pracy. Nie tylko dlatego, że zwątpienie to -zindeksowane zresztą w klasyfikacji chorób Światowej Organizacji Zdrowia ICD10- jest nieodłączną częścią współczesnej kultury pracy. Każdy przypadek ma swoje konkretne przyczyny i nie zawsze – chociaż czasami jest i tak- udaje się z nim uporać, przez standardowe „wykorzystanie kryzysu do zbudowania podstaw nowego sukcesu”. Owszem, często wypalenie zawodowe pozwala przedefiniować oczekiwania wobec własnej kariery zawodowej, znaleźć nowe rozwiązania i dokonać zwrotu, który pozwoli odbić się od dna. Czasami oznacza to gorzką konstatację, że faktycznie robimy w życiu coś zupełnie innego niż chcieliśmy. Czasami jak w autobiograficznej opowieści Jak Starbucks uratował mi życie, rozwiązaniem jest całkowite przedefiniowanie swoich wyobrażeń, nie tylko na temat pracy ale i otaczającej nas rzeczywistości. Z drugiej strony kryzys zawodowy może być okazją do trzeźwej oceny tego co dzieje się dookoła nas. Takie stoickie urealnienie oczekiwań, nazywane jest „efektem feniksa”, mitycznego ptaka odradzającego się z popiołów. Dystans i realizm jaki towarzyszy tej przemianie, stwarza, zdaniem psychologów, przestrzeń do szukania spełnienia w innych dziedzinach życia (nie da się ukryć, że jest to coraz trudniejsze w czasach, gdy podział na życie prywatne i zawodowe ulega coraz głębszemu zatarciu).
Najgorszym wyjściem jest chyba strategia „przeczekania”, które może również zaowocować realistyczną oceną sytuacji i swoistym dystansem, który jednak nie niesie ze sobą pozytywnej treści. Praca naprawdę powinna dawać satysfakcję, a kryzys jest dobrą okazją do refleksji nad tym co owa satysfakcja dla nas oznacza. |



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.