
| Menedżerki, kierowniczki, członkinie… |
| Thursday, 22 July 2010 08:46 |
|
There are no translations available. Menedżerki, kierowniczki, członkinie…Dziś będziemy kontynuować wątek językowy zastanawiając się na dziwnymi właściwościami słów :) jakich używamy do opisuje naszego życia zawodowego. „Nauczyciel wyszła z klasy” za pomocą takiego przykładu Marta Łosiak i Magda Tytuła odradzają stosowanie nazw zawodów w formie męskiej, nawet jeśli posiadają formę żeńską. A jeśli nie posiadają? No właśnie - problem polega na ustaleniu, które zawody nie posiadają żeńskiego odpowiednika. Wydawać by się mogło, że wystarczy dodać końcówkę „–ka” do danego wyrazu i problem mamy z głowy: menedżer-ka, dyrektor-ka, fotograf-ka etc.. Jednak jak zauważają zarówno zainteresowane jak i zainteresowani tym zagadnieniem, takie formy brzmią mniej poważnie, a nawet sugerują pewien protekcjonalizm. Najwyraźniejszym przykładem tego rodzaju różnicy jest zupełnie inny praktyczny zakres znaczeniowy wyrazów „sekretarz” i „sekretarka”.
Do pewnego stopnia jest to kwestia przyzwyczajenia. Jakiś czas temu Monika Popow przekonywała w rozmowie na łamach Gazety Wyborczej, że z kobiecymi formami zawodów trzeba się po prostu osłuchać. Z drugiej strony to chyba właśnie nieprzyzwyczajenie do żeńskich nazw zawodów jest powodem, dla którego często unikamy ich stosowania, mając –niesłuszne- wrażenie, że są one niepoważne. Dlatego też często można spotkać rozumowanie, zgodnie z którym, należy stosować męskie formy, właśnie ze względu na … równouprawnienie. Nierówny status słów ze względu na rodzaj (męski lub żeński) może przekładać się na poczucie nierówności w relacjach zawodowych, a problemu można uniknąć stosując jedną formę zarówno do kobiet i mężczyzn wykonujących daną profesję. Można się zgadzać lub nie zgadzać z takim podejściem, jest to kwestia indywidualnej decyzji. Na szczęście coraz częściej oferty pracy tytułowane są podwójnym określeniem [np. „menedżer/menedżerka”, „koordynatorka/koordynator”], co jest sygnałem, że język zaczyna wreszcie doganiać rzeczywistość na rynku pracy. Miejmy nadzieję, że już wkrótce umieszczenie w CV w rubryce wykształcenie słowa „psycholożka” będzie postrzegane jako zwykły rzeczownik a nie deklaracja światopoglądowa :). Cała dyskusja na temat języka, która od pewnego czasu odbywa się w mediach, byłaby tylko ciekawostką, gdyby nie kilka niepokojących faktów, o których warto pamiętać. Kobiety cały czas zarabiają mniej więcej o 30 procent mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach (wyjątkiem są programistki), a w zarządy polskich firm tylko w 6 procentach składają się z kobiet (średnia światowa jest niewiele wyższa, wynosi około 11 procent). Warto zapoznać się w tym kontekście z artykułem na stronach Harvard Business Review, który analizuje przyczyny, dla których wśród na liście 2 000 liderów biznesu znajduje się tylko…29 liderek. Polecamy lekturę, między innymi dlatego, że tekst pokazuje, iż o tak niskiej liczbie wcale nie decydują kompetencje. Pozostaje mieć nadzieję, że również w tym wypadku, zmiany w języku są wskaźnikiem zmian w relacjach na rynku pracy. |

