
| zatrudnienie na dłużej jeszcze nie jest passe? |
| Saturday, 22 May 2010 13:14 |
|
There are no translations available. Być może teza o zmierzchu stałych form zatrudnienia na rzecz kontraktów terminowych nie jest aż tak oczywista jak mogłoby się wydawać. Warto polecić lekturę artykułu na temat stabilizacji na rynku pracy, który ukazał się w ostatnio w Pulsie Biznesu. Czytamy w nim między innymi, że w trakcie kryzysu 'pracodawcy bardzo niechętnie zwalniają pracowników. Starali się utrzymać "przedkryzysowy” stan zatrudnienia, bo wiedzieli, że kryzys prędzej czy później się skończy i trzeba będzie znowu szukać specjalistów'. I jest to niewątpliwie dobry sygnał, wskazujący, na fakt, że przedsiębiorcy coraz częściej myślą długofalowo, a przede wszystkim zdają sobie sprawę z wartości dobrych i sprawdzonych pracowników. Zresztą z punktu widzenia Employer Brandingu, dążenie do utrzymania miejsc pracy w trudnych chwilach jest potwierdzeniem solidności i stabilności firmy w oczach potencjalnych i aktualnych pracowników. Kevin Doogan z Uniwersytetu w Bristolu stawia nawet tezę o wzroście liczby długoterminowych umów o pracę (chociaż fakt ten, jak dowodzi, nie musi wcale przekładać się na wzrost poczucia bezpieczeństwa na rynku pracy).
Jeszcze ciekawiej sprawę przedstawia Margaret Hefernan , proponując na swoim blogu (który swoją drogą gorąco polecamy :) eksperyment myślowy: jakie cechy braliby pod uwagę pracodawcy gdyby zwolnienie pracownika nigdy nie wchodziło w grę? Jest to zagadnienie przed którym na co dzień stają firmy rodzinne. Na pewno proces rekrutacji odgrywałby jeszcze istotniejszą rolę niż obecnie, a i sposób zarządzania wymagałby zapewne bardziej spersonalizowanych relacji.
A przy okazji: Hefernan najstarszą firmą na świecie do 2007 roku była Japońska Kongo Gumi działająca od VI wieku i przez 1400 lat budowała świątynie. Co ciekawe nie jest to wyjątek w specjalizującej się w długowieczności Japonii :)
Być może teza o zmierzchu stałych form zatrudnienia na rzecz kontraktów terminowych nie jest aż tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Warto polecić lekturę artykułu na temat stabilizacji na rynku pracy, który ukazał się w ostatnio w Pulsie Biznesu. Czytamy w nim między innymi, że w trakcie kryzysu "pracodawcy bardzo niechętnie zwalniają pracowników. Starali się utrzymać 'przedkryzysowy' stan zatrudnienia, bo wiedzieli, że kryzys prędzej czy później się skończy i trzeba będzie znowu szukać specjalistów". Jest to niewątpliwie dobry sygnał, wskazujący na fakt, że przedsiębiorcy coraz częściej myślą długofalowo, a przede wszystkim zdają sobie sprawę z wartości dobrych i sprawdzonych pracowników. Zresztą z punktu widzenia Employer Brandingu, dążenie do utrzymania miejsc pracy w trudnych chwilach, jest potwierdzeniem solidności i stabilności firmy w oczach potencjalnych i aktualnych pracowników. Kevin Doogan z Uniwersytetu w Bristolu stawia nawet tezę o wzroście liczby długoterminowych umów o pracę (chociaż fakt ten, jak dowodzi, nie musi wcale przekładać się na wzrost poczucia bezpieczeństwa na rynku pracy).
Jeszcze ciekawiej sprawę przedstawia Margaret Hefernan , proponując na swoim blogu (który swoją drogą gorąco polecamy :) eksperyment myślowy: Co by było gdyby, tak jak w przypadku firm rodzinnych, zwolnienie pracownika nie wchodziłoby w grę? Można do tego dodać jeszcze drugie pytanie: jakie cechy potencjalnego pracownika braliby wtedy pod uwagę pracodawcy? Na pewno proces rekrutacji odgrywałby jeszcze istotniejszą rolę niż obecnie, a i sposób zarządzania wymagałby zapewne bardziej spersonalizowanych relacji.
A przy okazji: Hefernan najstarszą firmą na świecie do 2007 roku była Japońska Kongo Gumi działająca od VI wieku i przez 1400 lat budująca świątynie. Co ciekawe nie jest to wyjątek w specjalizującej się w długowieczności Japonii :)
|

